Bezobjawowy śmiertelny wirus

Kochani, nie widzę sensu dalej analizować kolejne rozporządzenia. Nierząd odpierdziela już taką manianę, że to się już nie nadaje do komentarza. Cokolwiek nie zrobimy, nie przyniesie rezultatu, ponieważ znakomita większość tego narodu, który pozwolił się zeszmacić, jest za tym, żeby jak szmaty ich traktować.

Możemy jedynie, według mnie, wziąć to wszystko na przeczekanie i zminimalizować straty indywidualne. Olewać, gdzie się da olewać, a udawać, gdzie trzeba udawać. Nie będzie zrywu narodowego, nie będzie nikt za to rozliczony. Zapowiedź GIS jest właśnie realizowana. Tak chcą ludzi zmęczyć, żeby o szczepionkę błagali. I z tym też nic nie zrobimy, bo większość naszych rodaków zachowuje się jak kundle. Byle miska była, to przy budzie na krótkim łańcuchu będą siedzieć. Większość jest tak durna, że nazywać ich wtórnymi analfabetami, to gruba przesada. Mamy epidemię tak śmiertelnego wirusa, że żeby go u siebie stwierdzić, trzeba robić testy. Bezobjawowy śmiertelny wirus. Jest tylko jeden obecnie problem: zidiocenie.

Wiem, że część z was zarzuci mi bierność, mam to gdzieś. Protesty, hojrakowanie na FB, akcje: nagrywam bo nie mam maski… Psom w budę. Ludzie zachowują się wobec siebie jak… Szkoda słów.

Zadbajcie o siebie, jak tylko się da. Bądźcie blisko z bliskimi, wspierajcie się wzajemnie z tymi, którzy wiedzą, o co chodzi, współpracujcie. Nie widzę innego wyjścia, jak patrzeć, kiedy zbiory dojdą do końca. Finał depolulacji nastąpi, kiedy ludzie się poszczepią i poumierają, bo pomocy medycznej już nie ma.

Może lekarze, policja, urzędnicy, czyli ci, którzy są narzędziami tej depopulacji zjednoczą się, powstaną na jakiś resztkach godności czy rozsądku, to ich apokalipsa. Bydło pędzi ku przepaści. Ostatnio miałam sytuację maseczkową, miałam wrażenie że gadam do kur. Czego oczekujecie?

Przykro mi, ale nie mam zamiaru kłamać. Nie widzę tego inaczej, jak tylko przetrwać. Skoncentrować się na sobie i nie dać wciagnąć. Najtrudniej normalnym ludziom zachować teraz spokój i nie generować niskich emocji. Obecnie osobiście na tym się koncentruję.

Nie mam nic przeciwko temu, żebyście w komentarzach się ze mną nie zgodzili, wylali na mnie frustrację i rozczarowanie, wyrzucili z siebie wszystko. Bez względu na to, jak reagujemy, wierzę że tu w tej grupie jesteśmy po jednej stronie. Ja tylko nie mam złudzeń, że bydło można przekonać do tego, że niebezpieczeństwo nie jest tam, gdzie je widzą i dlatego przyjdzie nam jeszcze wiele miesięcy patrzeć na to, jak się dają degradować i wyniszczać. Nie chcą wolności, godności, chcą się bać. Czas im na to pozwolić, na umieranie.

Urszula Tomicka
Nie szczepimy – aspekty prawne

Wesprzyj nas i pomóż nam przetrwać w dobie cenzury internetu! Wpłać darowiznę na PayPal