Rosyjska ruletka

Przestrzeń publiczna jest ostatnio zawłaszczona przez testy RT-qPCR podobno identyfikujące koronawirusa. To nic, że wyniki fałszywie pozytywne i fałszywie negatywne są na porządku dziennym.

Medialni eksperci jak mantrę powtarzają, że testy są wiarygodne i dlatego na ich podstawie zarządza się kwarantannę. To nic, że nieszczęśnicy, na których padło otrzymują na przemian wyniki pozytywne i negatywne niemal jak w rosyjskiej ruletce. Jakakolwiek próba podważania wiarygodności testów wiąże się z wyzwiskami od nieuków, wyznawców teorii spiskowych czy szarlatanów.

Autorytety z profesorskimi tytułami i stopniami doktorskimi natychmiast rzucają się na takowego wątpiącego zarzucając mu, że był niezbyt pilnym studentem, nie starcza wiedzy, aby zrozumieć i opisać PCR. Gdy owi eksperci dowiadują się, że mają do czynienia z osobami, które mają wieloletnie doświadczenie z reakcją PCR przeprowadzając tysiące reakcji wszelakiego typu (PCR, RT-PCR, qPCR), optymalizując je, projektując setki starterów, wykorzystując całe spektrum metod genetyki molekularnej (biblioteki, sekwencjonowanie, markery, mapowania, metody genetyki populacyjnej, bioinformatyki i wiele innych) analizując genomy rozlicznych roślin, zwierząt i mikroorganizmów również w ramach międzynarodowych projektów, gdy dowiadują się, że ten wątpiący to nie student pierwszego roku, ale specjalista z udokumentowanym dorobkiem oraz stopniami i tytułami, pojawiają się zarzuty o brak etyki i chęć kreowania się na gwiazdę.

Niestety żaden wyznawca wiarygodności testów PCR na koronawirusa nie chce jakoś podjąć merytorycznej dyskusji. Po napisaniu kilku inwektyw na ogół obraża się na utytułowanego wątpiącego i żegna z nim chyba tylko dlatego aby dalej się nie kompromitować.

Wystarczy bowiem prześledzić kilka zestawów diagnostycznych do wykrywania koronawirusa aby specjalista genetyki i biologii molekularnej nie miał wątpliwości, iż ta reakcja nie ma szans bycia specyficzną. Prawie na każdym etapie reakcji popełniane są błędy, które skompromitowałyby każdego biologa molekularnego, gdyby zastosował je w swoich badaniach. Tymczasem procedurę według zestawów diagnostycznych stosuje się powszechnie do testowania ludzi, czasami wbrew ich woli. Czyżby więc firmy produkujące zestawy diagnostyczne tak bardzo się myliły i dostarczały testów niewłaściwych?

Firmy doskonale znają ograniczenia produkowanych przez siebie testów. Dlatego każdy jest opatrzony magicznymi słowami „for research use only” (tylko dla badań). Wczytując się dalej w ulotki dołączone do zestawów diagnostycznych dowiadujemy się, że test wykrywa „SARS-Cov2 jak również inne powiązane z SARS wirusy infekujące nietoperze” (Roche), „służy do rozróżniania betakoronawirusów” (RealStar Altona), „wykrywa wirusa grypy H1N1, adenowirusy, Mycoplasma pneumonie, Chlamydia pneumonie” (Creative Diagnostics). Ten ostatni test nawet nie wymienia koronawirusa.

Nie przeszkadza to firmie rekomendować go jako „SARS-CoV-2 multiplex RT-qPCR”. Każda z firm produkujących zestaw diagnostyczny wyraźnie zaznacza, że „test nie ma zastosowania w diagnostyce. I tak Roche stwierdza: „these assays are not intended for use in the diagnosis of coronavirus infections”, podobnie Altona: „not for use in diagnostic procedures”, i wreszcie Creative Diagnostics: the product is not intended for diagnosis use”. Innymi słowy producenci testów wyraźnie zaznaczają, że nie służą one do diagnostyki infekcji koronawirusem.

Właściwie na tym należałoby sprawę zamknąć, nie dyskutować o ograniczeniach testów gdyż wprawny genetyk molekularny poradzi sobie z nimi. Testy są przeznaczone do badań, zatem diagnozowanie choroby na ich podstawie jest nielegalne. Jakim więc prawem zamyka się ludzi w aresztach domowych na podstawie testów, które nigdy nie powinny być stosowane w diagnostyce? Dlaczego, jako społeczeństwo zgadzamy się na dyktat tych, dla których nie ma znaczenia nie tylko nasza wolność, ale także nasze zdrowie? Jaka jest wartość wyników uzyskanych na podstawie testów, które w zamierzeniu miały zastosowanie tylko laboratoriach badawczych? Ponieważ testy stworzone na potrzeby badań laboratoria badawcze opuściły to mamy rosyjską ruletkę na plusy i minusy.

Autor: Roman Zieliński Profesor genetyki i biologii ewolucyjnej.

Prof. zw. dr hab. Roman Zielińskijest profesorem biologii o specjalności genetyka z prawie 40-letnim doświadczeniem w pracy naukowej i dydaktycznej.

Wesprzyj nas i pomóż nam przetrwać w dobie cenzury internetu! Wpłać darowiznę na PayPal