Małpy z rządu „zamykają cmentarze”

Premier Morawiecki, zamiast zamknąć ministra zdrowia albo Jacka Sasina ogłosił, że zamyka na trzy dni cmentarze.

Po raz kolejny zadziałał odwrócony efekt Midasa. Przecież Jacek Sasin jeszcze wczoraj mówił, że rząd nie zamknie cmentarzy na 1 listopada. Wszystko, za co weźmie się ten człowiek, nie ma żadnych szans na realizację, a wszystkie jego zapowiedzi w ogóle się nie sprawdzają. Mam pomysł jak rozwiązać problem wirusa. Wystarczy stworzyć stanowisko pełnomocnika rządu do spraw rozwoju epidemii i powołać na nie Sasina. Wirus zniknie w dwa tygodnie.

Wracając do cmentarzy. Czy ktokolwiek pomyślał o producentach kwiatów i ich sprzedawcach, o tym całym drobnym biznesie, który zarabia przy okazji Wszystkich Świętych? Jeszcze wczoraj zapewniano ich, że nie będzie zamykania cmentarzy. Czy ktoś pomyślał o ludziach, którzy dziś przemierzali setki kilometrów, żeby odwiedzić swoich bliskich na cmentarzach? Od kiedy te barany wiedziały, że jest dużo zachorowań? Od kiedy wiedzieli, że 1 listopada ludzie ruszają na cmentarze? Czy naprawdę nie można było tej głupiej decyzji ogłosić wcześniej?

W głowie się nie mieści, jakim trzeba być idiotą, żeby nie przewidzieć, że ludzie rzucą się na cmentarze zaraz po zapowiedzi zamknięcia ich od soboty. Na cmentarzach mamy teraz tłumy, drogi dojazdowe są zakorkowane. Przecież te wizyty by się rozłożyły na cały weekend. Ale nie, lepiej zgromadzić wszystkich naraz. To jest bezpieczne. Za to jutro pojawienie się na cmentarzu spowoduje niechybnie zarażeniem się wirusem i mandatem od dzielnego policjanta.

Zgromadzenia są zakazane, trzeba trzymać dystans, w jednym miejscu może być maksymalnie 5 osób. Zamknięte restauracje, kluby, siłownie, szkoły i uczelnie. Nie można wejść na cmentarz. A w środku Warszawy mamy wielkie korona party na dziesiątki tysięcy osób. Drugie korona party na cmentarzach, tylko tam średnia wieku trochę wyższa. Jak powiedział premier Morawiecki, idziemy drogą środka. Trochę lockdownu, trochę odporności zbiorowej. Tyle zostało z powagi tego rządu. Nasze państwo to teraz tektura zmoczona październikowym deszczem.

Po prostu nie mogę się doczekać, aż władze Warszawy zaczną za kilka dni tłumaczyć, że Marsz Niepodległości nie może się odbyć 11 listopada, bo straszny wirus wszystkich pozabija, trzema trzymać dystans i maseczkę. Z całą pewnością masa pajaców będzie ten przekaz powtarzać. Organizatorzy Marszu musieliby być ostatnimi frajerami, żeby się teraz przejmować narzucanymi przez rząd ograniczeniami.

Władza straciła kontrolę nad sytuacją, już nawet pozorowanie jakiekolwiek działania im nie wychodzi. W sprawie wirusa rząd działa ad hoc, bez żadnych planów i przygotowań. Małpy z rządu dostały brzytwę w postaci nielegalnych rozporządzeń i bez żadnego pomyślunku, a to zamyka lasy, a to cmentarze, a to aresztuje miliony emerytów w domach. Co głupiego jeszcze wymyślą, nie wiem, ale na pewno będzie śmieszno, straszno i drogo. Bo rachunki za bilety na ten cyrk, będziemy płacić jeszcze latami.

Autor: Mateusz Pastucha

DO WSZYSTKICH RZĄDZĄCYCH!

(Jednocześnie w tym momencie proszę wszystkich, którzy to czytają o dyspensę, ponieważ język, którego tu użyję, będzie nieco kolokwialny, ale niestety czasami inaczej nie da się wyrazić pewnych emocji).

Nie będę zajmować stanowiska w temacie polityki, ZUS-u, oświaty, służby zdrowia, aborcji, pandemii, strajków. To już zrobili mądrzejsi ode mnie. Chcę powiedzieć o czymś innym.

Drodzy Politycy, Tęgie Głowy Naszego Kraju!

Odpowiedzcie na pytanie. Co zrobicie, jeśli staniecie kiedyś przed Bogiem (bo podobno w niego wierzycie) i usłyszycie pytanie: „Dlaczego ukradliście ludziom najcenniejszą rzecz na świecie?” I oczywiście, nie chodzi o pieniądze i inne rzeczy nabyte. Chodzi o czas, kurwa CZAS! ROK NASZEGO ŻYCIA, KTÓRY ZAMIENILIŚCIE NA MECHANICZNĄ EGZYSTENCJĘ!

Każdy z nas może przeżyć różne, ważne chwile w życiu tylko jeden raz. Pytam więc, dlaczego zabieracie ludziom chwile spędzone z najbliższymi, śluby, możliwość odpoczynku, czas spędzony z rówieśnikami, spotkania towarzyskie i inne uciechy życia? Dlaczego zabraliście ludziom prawie ROK ŻYCIA (dla niektórych może ostatni)? Jak można zamienić czyjś dom, azyl w więzienie? Jakim trzeba być człowiekiem, żeby tak znęcać się nad drugą osobą? To jest chyba gorsze, niż dyktatura. Dawanie ludziom ciastka przez szybę.

Idąc ulicą da się zaobserwować jedynie smutne twarze, chyba w tym wypadku „na szczęście” przykryte maską. Dziś jedna pani powiedziała „Skoro zabierają nam wszystko, po co mamy żyć?” Dokładnie! Skoro tak nienawidzicie tego, że jesteśmy różni, że mamy różne poglądy, że nie zgadzamy się na pewne rzeczy, że wyglądamy różnie, że nie jesteśmy pacynkami, po prostu nas zabijcie. To będzie bardziej humanitarne. W odniesieniu do życia, o którym tak dużo teraz się mówi, Nam wszystkim Rodzice dali życie! Wszystkim! Bez wyjątku! Chcieli, żebyśmy byli szczęśliwi , żebyśmy mogli się uśmiechać, mamy, kurwa mać, do tego prawo, które Wy od prawie roku próbujecie nam odebrać.

Jak możecie patrzeć na ludzi, którzy płaczą, bo stracili pracę, na dzieci, które siedzą same w domach przed komputerem, na tych wszystkich ludzi, którzy są najzwyczajniej w świecie przestraszeni? Jak możecie robić takie rzeczy, tylko po to, żeby napchać swoje kieszenie pieniędzmi? Czy jeśli Wasze kieszenie będą pełniejsze od naszych, Wasze życie będzie lepsze? Będziecie jeść kawior splamiony ludzkimi łzami?

Zalaliście wszystkie możliwe media żółcią! Tak, właśnie żółcią. Kłócicie ludzi dla własnego interesu, bo przecież stare przysłowie mówi „Gdzie dwóch się bije, trzeci korzysta”. Moi Drodzy, to jest, kurwa, OBRZYDLIWE!

Jedyną z niewielu rozrywek, jakie nam zostały (zapewne do czasu) jest jazda autem i słuchanie muzyki, tak więc posłuchajcie, proszę. To chyba znacie?

DRODZY ZNAJOMI, JEŚLI DOSZLIŚCIE DO KOŃCA, PROSZĘ UDOSTĘPNIJCIE. MOŻE TO NAIWNE, ALE CHCIAŁABYM, ŻEBY TO DOSZŁO DO NASZEJ „WŁADZY”.

Pomimo różnych poglądów, Kochani, proszę bądźmy dla siebie uprzejmi i szanujmy się nawzajem.

Autor: Jov St