Strach zabije więcej ludzi niż wirus

Jeśli będziemy opowiadać w telewizji bajki o śmiercionośnym wirusie i siać panikę, opowiadać o rosnącej liczbie „łóżek covidowych”, „respiratorach covidowych”, na których przecież leżą wszyscy chorzy seropozytywni, a nie tylko chorzy na covid, to ludzie faktycznie będą umierać pod szpitalem, ale nie z powodu Covid, tylko z powodu braku pomocy medycznej.

Codziennie umierają setki osób z wielu powodów, a my trąbimy w kółko o tych kilku, którzy zmarli na covid. Szpitale zawsze były pełne chorych. Byli ciężko chorzy na oddziałach intensywnej terapii, chorzy umierali i zawsze 75% zmarłych stanowiły osoby w wieku podeszłym, zgodnie z biologią.

Mamy w szpitalach 10.000 respiratorów. One nie stały puste, chociaż zawsze była jakaś rezerwa. W czasie ogłoszonej pandemii łóżka w szpitalach miesiącami stały puste, a do Oddziałów Intensywnej Terapii przyjmowani byli chorzy w coraz cięższym stanie i nie z powodu „Covid”, ale z powodu zaostrzenia swoich przewlekłych chorób, często zaniedbanych z powodu wprowadzonych ograniczeń dostępu do opieki medycznej, a częściowo również ze strachu nakręcanego przez media.

Po co epatować danymi o codziennych rekordach – liczbach zakażonych chorych, zajętych łóżkach i respiratorach przez chorych na covid, jakby to była transmisja zawodów sportowych. Chory z przewlekłą niewydolnością oddechową, który od miesięcy był na domowej tlenoterapii czy nieinwazyjnej wentylacji (takich chorych są tysiące), tylko dlatego, że przy okazji miał stwierdzony dodatni test, nie zmarł na covid. Tacy chorzy zawsze umierali. Chorzy na Covid-19 bardzo rzadko wymagają mechanicznego wspomagania oddychania, częściej tlenoterapii i to też nie zawsze.

Może zamiast tych ekspertów od modeli matematycznych i pracowników laboratoriów do TV powinno się zaprosić lekarzy anestezjologów, mamy doskonałych specjalistów od intensywnej terapii, najwięcej w Europie.

Z obecnością wirusów w naszym świecie musimy się pogodzić. Z wirusami korona może na krótko pożegnamy się latem, ale na pewno wrócą, bardziej lub mniej zmutowane. Zawsze tak było, ale nie zajmowaliśmy się wcześniej na tak masową skalę identyfikacją przyczyn infekcji.

Wiadomości o obiecywanej cudownej szczepionce, podobno już zamówionej, na którą wszyscy powinni się zaszczepić, można włożyć między bajki. Już od 40 lat poszukujemy szczepionki na HIV, też wirusa RNA, który jest znacznie bardziej stabilny antygenowo niż koronawirus SARS-CoV i niestety wszystkie zmagania okazały się nieskuteczne. Są oczywiście szczepionki, którymi udało się pokonać wiele bardzo groźnych, śmiertelnie niebezpiecznych chorób, ale niestety nie jest możliwe w każdej chorobie. Łatwiej w chorobach bakteryjnych, a nawet, chociaż już nie tak często w chorobach wywołanych wirusami DNA, które zachowują większa stabilność antygenową, chociaż też mutują.

Szczepionka to lek, a żaden lekarz nie powinien nigdy podać leku, którego składu nie zna, a tym bardziej jeśli nie zna jego skuteczności i bezpieczeństwa działania. Musimy nauczyć się żyć z tym, a niebawem z pewnością z innymi wirusami i przede wszystkim dbać o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne.

Autor: Prof. dr hab. n. med. Chazan Ryszarda – alergolog, pulmonolog, kardiolog

Wesprzyj nas i pomóż nam przetrwać w dobie cenzury internetu! Wpłać darowiznę na PayPal