WYPALONA ZIEMIA

Co jeszcze można powiedzieć, gdy wszystko już zostało powiedziane. Napisane, przełożone. Odmienione przez wszystkie możliwe przypadki i osoby, miejsca i czasy. Każde zdanie rozebrane na cząstki i omówione. Napisano już książki, setki badań nad tematem, dziesiątki badań randamowych. A wszystko jak kamień w wodę.

Minął rok, od kiedy gangrena trawi tkankę społeczną w każdym wymiarze. Znika praworządność, znikają wartości, znikają państwa narodowe, znika rodzina, znikają więzi społeczne.

Rządy łamią prawo, opozycja wspiera rządowy dyktat. Wprowadza się apartheid zdrowotny. Prawo do nieinformowania o stanie naszego zdrowia przestało obowiązywać, a segregacja staje się faktem. Lekarze zabijają chorych, dziennikarze fabrykują sensacyjną rzeczywistość.

Manekiny pod respiratorami, inscenizacje przed szpitalami, wymyślane statystyki – ot dzisiejsze dziennikarstwo.

Sądy orzekają, że lockdown wiosenny był nielegalny. Mamy już ponad 50 takich orzeczeń. A władza wprowadza kolejne zakazy tym samym trybem czyniąc je bezprawnymi.

Władza ustawodawcza i wykonawcza kpi z władzy sądowniczej, a policja z sanepidem nękają przedsiębiorców działających w prawie i napadają na niewinnych obywateli. Dzieci toną w ciszy, zmęczone izolacją łapią depresje. Nie uczą się zachowań społecznych, nie wyrażają emocji, nie rozwijają się jak należy.

A ludzie założyli szmaty i nie widzą tego, co sami stworzyli.

Rodzice nie walczą o rozwój i zdrowie swoich dzieci. Nauczyciele nie walczą o szkoły. Lekarze nie chcą leczyć. A przedsiębiorcy posłusznie zamknęli swoje biznesy i czekają na bankructwo.

Świat stanął na głowie.

Grypa przestraszyła ludzi do tego stopnia, że dla maseczki zabiliby innych, choć szmata przed niczym nikogo nie chroni. A rządzący zachowują się tak jakby ludzie byli ich prywatnym folwarkiem.

Historia się powtarza, a narody niczego się nie uczą. Stali kiedyś w kolejce do łaźni, dostali cyklon B. Byli posłuszni licząc na łaskę, a przeżyli tylko nieposłuszni.

Teraz stoją w kolejkach po „szczypawkę” nie rozumiejąc, że do niczego nie jest to potrzebne.

Społeczeństwa zatraciły swój instynkt samozachowawczy. Odważnie ustawiają się w kolejce do eksperymentu medycznego, ryzykując zdrowie i życie, aby oddano im prawo do bycia wolnymi. Za prawo do wejścia do samolotu, za prawo do wejścia do galerii, oddadzą swoje zdrowie i życie. Oddadzą życie swoich dzieci.

A nie mają odwagi zdjąć szmat z twarzy, które nosząc, sami stworzyli ten cyrk i sami pozwolili na odebranie sobie swojej wolności i godności.

Dym i popiół. Spalona ziemia. Wypalone uczucia. Stłumione emocje. Radość przyćmiona. Oczekiwanie na cud. Czy jesteśmy świadkami upadku cywilizacji?

Funkcjonowanie społeczeństw uzależniono od testów, które wirusa nie wykrywają. Które nawet od „kranówki” stają się pozytywne. Proste przeziębienie, jakiś katar, i ludzie biegną po test, nakręcając chore statystyki. A przez to umierają ludzie naprawdę potrzebujący hospitalizacji.

W roku 2020 z hospitalizacji skorzystało ponad 1,3 mln osób mniej niż w latach poprzednich, stąd od października do dzisiaj nadmiarowo zmarło ponad 100 tys. osób. Jedno całe miasto – jak Tarnów.

Lekarze zdradzili. Za swoje srebrniki.

Podobnie jest w UK. Jeszcze przed rokiem oczekujących na operacje mające się odbyć w ciągu 12 miesięcy było 2 tys. osób. Teraz czeka już ponad 140 tys. osób. To oznacza totalną zapaść służby zdrowia. To jest planowe działanie ukierunkowane na wyeliminowanie osób chorych, najsłabszych. W duchu eugeniki, a jakże!

Eksterminacja.

Ale Ty człowieku noszący maskę tworzysz ten system. Ty na to pozwalasz. To Ty wydajesz wyrok na swoich bliskich, na swoich rodziców, którym przez Twój cyrk odmawia się wykonania operacji w szpitalu.

Kiedy to wreszcie zrozumiesz?!

Bez Ciebie nie byłoby tego cyrku!

Patrzę codziennie na mieście. Liczę… czasem jedna… czasem dwie osoby bez maski. Gdzie są ci ludzie myślący?!

Gdzie są przedsiębiorcy? Hotelarze, restauratorzy, fitness? Gdzie oni są kiedy są protesty ? Gdzie są te wszystkie przewodniczki duchowe z „codziennych terapii” – oświecone, świadome? Schowane za maskami? Gdzie są rodzice?

Oszmacony świat. Oszmacone ulice, oszmacone sklepy, urzędy, autobusy. Oszmacona zgoda na syf.

Papież sprzedał wiernych. Tylko w nielicznych kościołach pojedynczy księża mają odwagę mówić. Biskupi oddali kościoły. Nawet komuna nie wchodziła podczas nabożeństw. Mamy więc przedsmak tego, jak groźniejsze jest to co idzie.

Dalajlama nawołuje do szczepień – kolejny sprzedajny służący globalistów.

Ile potrzeba dowodów, żeby ludzie zaczęli myśleć. Co musi się zdarzyć, abyśmy potrafili znajomym lekarzom powiedzieć w twarz, że są mordercami. Że nie chcemy ich w swoim otoczeniu. Jak długo będziemy się z nimi spotykać i udawać, że wszystko jest w porządku?!

Kiedy zrozumiemy, że to oni nam zgotowali ten los. Że to przez nich umarło ponad 100 tys. ludzi bez pomocy, że to przez nich jesteśmy poddawani eksperymentom medycznym. Dlaczego nie mamy odwagi bronić samych siebie i swoich dzieci?! Dlaczego tolerujemy przestępcze działania wymierzone w nas samych?!

Przez naszą bierność upadek postępuje każdego dnia. W Każdym obszarze życia. I powtórzę to jeszcze raz – to się samo nie zmieni, bo to się nie ma skończyć!

Pisałem przed rokiem – pandemia planowana jest do 31 marca 2025 roku – aż nie zostanie nic z klasy średniej. Klasy, która jest liczna, w Polsce to wiele milionów osób. Ale na protestach tej klasy nie ma. Ta klasa posłusznie założyła szmaty i czeka na cud.

Patrzy i nie widzi! Już nawet Niedzielski powiedział, że nie będzie powrotu do świata sprzed pandemii. A ludzie nadal wierzą, że jutro coś się zmieni. Nowa normalność to nienormalność!

Cudu nie będzie. Zostanie wypalona ziemia. Zgliszcza. Materialne, zdrowotne i emocjonalne.

Wolność nie jest dana na zawsze. O wolność trzeba walczyć. Trzeba ją pielęgnować. Tylko w wolności można się normalnie rozwijać.

Zakładając szmaty oddaliście swoją godność i wolność. Oddaliście władzę nad Waszym ciałem komuś, komu na nim kompletnie nie zależy. W imię czego?!
I czekacie na co?!

Autor: Jerzy Makara

Kochany Panie Premierze

Chciałam Panu powiedzieć, że niestety w tym roku Zajączek do mnie nie przyszedł ( nawet nie piszę przez kogo…), za to do Tatusia przyszedł ten pan co się tak śmiesznie nazywa „komornik” i co on w zeszłym roku był u tego Pana doktora.

I ten pan przyniósł Tatusiowi takie ładne kolorowe naklejki i poprzyklejał je na telewizorku, szafkach w kuchni, na piekarniku i nawet na lodówce. To bardzo niesprawiedliwe, bo mi Tatuś nigdy nawet na lodówce nie pozwalał dawać naklejek…

Tatuś potem zapisał sobie jego nazwisko tego pana w takim specjalnym zeszyciku, w którym ma zapisanego Pana Premiera, tego pana Adama od pogody i tych dwóch miłych milicjantów co to przychodzili do nas jak byliśmy na kwarantannie i jeszcze dużo, dużo nazwisk ich kolegów i nazwiska takich Pań co to były u mamusi w pierogarni i potem ją tę pierogarnię zamknęli.

I jeszcze ma tam w zeszyciku nazwisko naszego Pana doktora i jego kolegów co jak dziadziusiowi Frankowi przed pogrzebem swoim serduszko stanęło to go nie wpuścili na szpital, bo nie zdał tego egzaminu co Zajączek nie zdaje.

Boję się, że Tatuś ma jakiegoś Aldzehajmera i pisze to wszystko po prostu, żeby sobie nie zapomnieć tych miłych ludzi. Ja nie wiem…

Ten Alzdehajmer to musi być jakiś bardzo zaraźliwy, bo wujek Zenek też ma taki zeszycik. I oni z Tatusiem to chyba terapeutycznie siedzą w garażu i bawią się w Master Szefa, bo tam robią takie koktajle tylko nie wiem czemu z gwoźdźmi w środku. Aniele Boży, żeby tego tylko potem nie pili albo żebym ja z mamusią nie musiała się z nimi bawić w jurorów…

Chyba będę mieć w domku nowe zwierzątko, bo słyszałam, jak Tatuś powiedział, że zamówił w Czechach skorpiona i worek pestek dla niego. To bardzo ciekawe, że te zwierzątka żywią się pestkami. Tatuś mówi, że nakarmi też tymi pestkami Pinokia, tak że mu się z brzuszka „kurwa sito zrobi” Ja nie wiem…

Mamusia, odkąd jej Tatuś powiedział o nowym zwierzątku, to chodzi cały czas po domu i mówi „Jezus Maria” – to fajnie, że się modli o jego tego skorpiona bezpieczną podróż do naszego domku. Co to znaczy nie mieć nic do stracenia?

A ciocia Marzenka co jest fryzjerką, to zmieniła pracę i pracuje teraz gdzieś pod ziemią. Może ciocia jest teraz górnikiem? Ja nie wiem…

Ten pan Adam od pogody to powiedział, że on zlikwiduje całe górnictwo i nie będzie już można pod ziemią cioci pracować. Tatuś chyba nie polubił tego Pana Adama, bo powiedział, że nakarmi go też tymi pestkami jak Pinokia.

A tatuś to też powiedział ostatnio mamusi, że „jednak kurwa to jest charakter”. Kto to jest Franciszek Maurer?

Kończę, bo muszę pilnować braciszka, bo go z przedszkola chyba wyrzucili i teraz w domku siedzi cały czas.

Kocham Pana i bardzo się cieszę, że „dzięki współpracy z Google nasz kraj staje się liderem w tej części Europy”.
Na koniec chciałam Pana zapytać:

Czy lubi Pan kolorowanki, czy lubi Pan szpinak i jaka jest Pana ulubiona przytulanka?

Autor: Zuzia Kowalska

Lockdown zabija

Wiara w obietnice rządu typu „jeszcze tylko 2 tygodnie” byłaby naiwnością – przeciąganie lockdownu trwa już ponad rok i końca nie widać.

Ta strategia nie działa i to, co miało być lekarstwem, stało się gorsze od choroby.

Lockdown zabija gospodarkę.
Dzień jej zamknięcia, według wyliczeń Rzeczpospolitej, kosztuje 1.3 mld złotych dziennie. W 2020 roku liczba bankructw wzrosła dwukrotnie. Tych strat w gospodarce nie wyrówna tarcza antykryzysowa. Polacy są zadłużani na potęgę, aż 54% Polaków ma niespłacony kredyt lub pożyczkę. Rosną ceny i inflacja.

Lockdown zabija ludzi.
W 2020 roku zmarło o ponad 70 tys. więcej osób niż rok wcześniej, był to najgorszy rok od czasu zakończenia drugiej wojny światowej. Dane wskazują, że w przyroście liczby zgonów tylko nieco ponad 20 tysięcy można wytłumaczyć wirusem. Czy do śmierci pozostałych przyczyniły się też ograniczenie działalności placówek medycznych, brak ruchu związany z zamknięciem w domach i gorszy stan psychiczny?

Lockdown zabija edukację.
Zamknięte szkoły nie pozwalają dzieciom się uczyć, brak kontaktu z rówieśnikami ogranicza ich rozwój emocjonalny, siedzenie w domu uzależnia je od internetu i social mediów, ogranicza ich zdrowie fizyczne brakiem ćwiczeń. Strategia lockdownu odbiera im przyszłość i utrudnia zdobywanie potrzebnych do życia umiejętności.

Lockdown zabija psychikę.
Media traumatyzują społeczeństwo ciągłym straszeniem, siedzenie w domach i brak kontaktu z innymi nie pozwala prawidłowo realizować potrzeb społecznych i dbać o higienę psychiczną, maski utrudniają interakcję i wzbudzają dystans, a utrudnianie podróżowania i spotykania się z innymi obniża jakość życia.

Lockdown zabija wolność.
Sądy masowo odrzucały niezgodne z Konstytucją mandaty wydawane na bazie rozporządzeń, a łamanie i ograniczanie praw oraz oddawanie należnej wolności obywatelskiej w ręce decydujących o aresztach domowych urzędników są stale postępującą strategią – ale najwyraźniej nie walki z koronawirusem, bo lockdown go nie zatrzymał.

Rok temu ludzie nie zdawali sobie sprawy z tego, co ich czeka i obserwowali rozwój wydarzeń. Dziś ciężko jest nie dostrzegać, że lockdown to niszczenie ludzkiego życia na polu ekonomicznym, zdrowotnym, relacyjnym, emocjonalnym, kulturowym. Przez niego wychowane jest pokolenie uzależnionych od tabletów otyłych dzieci, budowanie społeczeństwa zniewolonego zasiłkami, zabijanie przedsiębiorczości, konsekwentne odbieranie ludziom należnych im praw, niszczenie inteligencji.

W kolejnych „jeszcze tylko 2 tygodnie”, po których zapewne będą kolejne tygodnie i miesiące, następni Polacy umrą z braku dostępu do szpitali, więcej ofiar przemocy domowej zostanie skrzywdzona, jacyś ludzie popełnią samobójstwa. Skończmy wreszcie z tym kolosalnym błędem, jakim jest lockdown i zmodelujmy strategie krajów, które się otworzyły (w USA Teksas i Floryda) i mają się znacznie lepiej.

Autor: Dr Mateusz Grzesiak z zawodu konsultant, terapeuta, wykładowca i przedsiębiorca. Z wykształcenia dr zarządzania, dr psychologii, dr pedagogiki i mgr prawa.