Teoria manipulacji znowu w akcji!

Dlaczego „cała Polska w strefie czerwonej” wprowadza się od soboty, a nie natychmiast skoro liczby są „takie straszne”?

Jak radzi Noam Chomsky:
„Zmiany wprowadzaj stopniowo, informuj o zamiarze wprowadzenia ograniczeń wcześniej, daj ludziom czas na oswojenie się z sytuacją aby uniknąć buntu”.

Dlatego powiedziano wcześniej o zamiarze wprowadzenia nowych ograniczeń aby ludzie je zaakceptowali – niektórzy nadgorliwcy nosili maski na ulicy już dzień wcześniej. Teraz mówi się, (radio, tv, konferencje polityków), że „Jutro w całym kraju będzie wprowadzona czerwona strefa”. Jak to rozumieć? Wprowadzimy czerwoną strefę i mamy to już zaplanowane bez względu na to ile będzie „zakażeń” oraz bez względu na to, co ludzie będą robić.

Dokładnie tak samo było wiosną, najpierw „zaleca się” potem „zabrania się” i „możliwa będzie konieczność wprowadzania dalszych ograniczeń”. To znaczy tyle, że na biurku jakiegoś ministra leży już plan nowych ograniczeń i będą wprowadzone bez względu na to, co ludzie będą robić. Jednocześnie politycy nawołują wprost do nienawiści i wykluczenia osób nie noszących maseczek i gwarantuje wam, że to właśnie na te osoby będzie zwalona odpowiedzialność za wszystkie plany.

Cele?
▪️ odebranie poczucia bezpieczeństwa
▪️skłócenie ludzi
▪️ zminimalizowanie buntu
▪️ wymuszenie posłuszeństwa
▪️ uzyskanie łatwości manipulacji.

A jakby to wyglądało gdyby faktycznie chcieli nas chronić przed tym „potworem z Chin”? Z dnia na dzień zamknięcie granic i ludzi w domach na dwa tygodnie. Kwarantannowanie przyjezdnych. Kiedy? W styczniu. Bo „to” już było, a ludzie podróżowali bez ograniczeń. Nie robiono testów. Tymczasem najpierw udawano, że problemu nie ma i karmiono nas wiadomościami z Chin (potem z Włoch). Problem został nie tyle ominięty co WYWOŁANY, a kolejny punkt teorii manipulacji głosi „wygeneruj problem i zaproponuj rozwiązanie”.

Gdy potrzeba więcej zarrażonych to… robi się więcej testów. Jakich? Przeznaczonych do celów badawczych, a nie diagnostycznych – poczytaj. Jak działają, co wykrywają? Poczytaj ich dokumentacje. Sprawdź, jaki wynik uzyskała koza i papaja.

Następny jest mechanizm huśtawki emocjonalnej i zastraszania. Raz wprowadza się restrykcje, a raz z nich rezygnuje. Najmniejsze liczby zggonów występują przed wprowadzeniem ograniczeń a największe… po. Co ciekawe nikt nie przejmował się liczbą zgonów w sierpniu i wrześniu – gdyby faktycznie miało to znaczenie to kalendarz restrykcji i „swobody” byłby zupełnie inny. Chodzi tylko o rozchwianie ludzi i dostosowanie się do światowej „mody na restrykcje”.

Zaraz po wprowadzeniu nowych ograniczeń wypuszcza się liczne patrole policji i innych kontrolerów. Po co? Aby zastraszyć ludzi, aby historie „jechałem bez maseczki i dostałem mandat” rozniosły się echem i siały postrach. Aby ludzie sami się zastraszali „zakladaj maaskę bo jak wezwą policje to będziemy godzinę stali i czekali aż wszystkich spiszą”. Potem kontrole znikają, a policja „niedowidzi” pasażerów czy przechodniów bez masek. Odwiedziłam kilka sklepów zaraz po jakiś zmianach (jeden – dzień przed) dramat, zastraszeni i wkurzeni nie przyjmowali żadnych argumentów. Dwa tygodnie później te same sklepy bez problemów, nawet sprzedawcy bez masek. Policja prawie zniknęła z ulic. Dopuszczono nawet kilka krytycznych głosów ekspertów do telewizji. Nawet ludzie świadomi uwierzyli, że „będzie dobrze” i zajęli się swoimi sprawami.

Według Chomskyego ludzie mają tendencje do wiary, że jakiś to będzie a jak zauważyliśmy wcześniej zasady nie mają nic wspólnego z liczbami zgonów.

Celem złagodzenia restrykcji było danie ludziom złudnej nadzieji i wygaszenie buntów – nawet pozwolono na kilka demonstracji, a demonstrujący wyszli na głupców „bo przecież nic złego się nie dzieje jest dobrze” o co ci ludzie krzyczą? „Dajcie mi spokojnie się napić/najeść/połazić po mieście”. Jaka będzie przyszłość? Taka jak mówią – w kierunku kolejnego lockdownu. Maski na ulicach, godziny dla seniorów były wstępem do kolejnych ograniczeń. Kontrole i wzmożona agresja policji jest falowa – właśnie mamy „górkę”, więc poczekaj kilka dni na załatwienie spraw mniej pilnych. Ale nie za długo bo za tydzień (może dwa a może 4-5 dni) będzie gorzej. Jeśli myślisz o emigracji – to ostatni dzwonek. Nie powiem, gdzie bo nie wiem. Wiem tylko, że Polskie przepisy są wadliwe.

Dlaczego?
▪️aby władza była bezkarna
▪️aby było czym straszyć ludzi
▪️aby sprawdzić „ile można zabrać”
▪️aby można było przesunąć odpowiedzialność
▪️aby można było je stopniowo zaostrzać i poprawiać i utrzymać kontrole
▪️aby nie było buntu
▪️aby zataić podobieństwa do stanu wojennego i władzy zaborczej (!)
▪️aby ukryć nieoficjalną wojnę.

Jeśli wierzysz, że władza jest tak durna lub tak niekompetentna – nie, nie jest. To celowe, zaplanowane działanie. Polityków lub ich mądrych doradców. Zauważmy, że Polska ma najbardziej „dziurawe” przepisy w Europie. Dlaczego? Bo jest „specjalnym” krajem o specjalnej historii pełnej buntów i powstań. Krajem, który wócił na mapę po zaborach. A to, że mogę (jeszcze) pisać o swoich poglądach i chodzić bez maski (jeszcze) żywa – zawdzięczam pokoleniom walczącym o wolność i niepodległość. Jak wiemy obecna… sytuacja jest grą polityczną i niewypowiedzianą wojną. Mają tu duże znaczenie fakty historyczne – nasz kraj nie miał kolonii, nie prowadził podbojów… nie zrobił sobie tym wielu wrogów. Leży w środku lądu, nie jest wyspą. Ma dobre stosunki z Chinami i z USA. Historię mamy wspaniałą niestety powtarzamy błędy – śpimy niczym szlachta za króla Sasa i jesteśmy wewnętrznie podzieleni jak tuż przed wojną. POLSKA TO MY!!!!

Autor nieznany


Wesprzyj nas i pomóż nam przetrwać w dobie cenzury internetu! Wpłać darowiznę na PayPal